Portal Informacyjny Gazety Wspólnie

Miasto w faktach, nie w plotkach – konkretnie o tym, co dzieje się wokół Ciebie.

Sąsiedzi wystawią rachunek za estakadę? Chorzów spodziewa się roszczeń Bytomia i Świętochłowic?

Kryzys wokół wyłączonej z użytkowania estakady nabiera charakteru otwartego sporu między samorządami aglomeracji. Kolejne miasta ościenne publicznie formułują oczekiwania finansowe wobec Chorzowa, wskazując na wielomilionowe straty gospodarcze oraz drastyczny wzrost kosztów utrzymania transportu publicznego, co stawia prezydenta Szymona Michałka w skrajnie trudnej pozycji negocjacyjnej.

Bytom liczy straty i mówi o paraliżu komunikacyjnym

Głosy niezadowolenia rozpoczęły się od informacji z Bytomia, dla którego chorzowska estakada stanowi kluczowe połączenie z Katowicami i centralną częścią metropolii. Wiceprezydent tego miasta Michał Bieda w jednym z wywiadów prasowych  wprost wskazał na bardzo poważne konsekwencje finansowe i gospodarcze wynikające z nagłego odcięcia tej arterii. Zdaniem bytomskich urzędników, obecny stan rzeczy to nie tylko uciążliwe objazdy dla mieszkańców i wzrost natężenia ruchu na lokalnych ulicach, ale przede wszystkim realne uderzenie w atrakcyjność inwestycyjną tego miasta. Doraźne rozwiązania, takie jak proponowana (finalnie odrzucona) budowa tymczasowej kładki pieszo-rowerowej, są przez Bytom traktowane jako niewystarczające i nie mogące zastąpić pełnej funkcjonalności drogowej, której przywrócenia miasto Bytom domaga się w trybie pilnym.

Świętochłowice grożą sporem sądowym?

Jeszcze ostrzejszy kurs obrały władze Świętochłowic, które do tej pory uchodziły za politycznego sojusznika obecnych władz Chorzowa. Wiceprezydent tego miasta Sławomir Pośpiech publicznie zaprezentował wyliczenia, z których wynika, że jego miasto może ponosić nawet 6 milionów złotych dodatkowych kosztów rocznie w związku z paraliżem estakady. Kwota ta wynika głównie z konieczności finansowania zmienionych tras komunikacji miejskiej oraz niekorzystnego podziału kosztów stałych wewnątrz spółki Tramwaje Śląskie, które dla Świętochłowic są wyższe, niż dla Chorzowa. Choć samorządowiec deklaruje wiarę w polubowne rozwiązanie, to już samo publiczne przywołanie widma sporu sądowego i roszczeń finansowych jest odczytywane jako sygnał dużego napięcia na linii sąsiednich magistratów. Sytuacja wokół estakady obnaża kruchość relacji wewnątrz regionalnych struktur samorządowych, mimo że prezydenci Chorzowa i Świętochłowic blisko współpracują w ramach wspólnego związku wodociągowego. Twarde stanowisko Sławomira Pośpiecha pokazuje, że w obliczu dziury budżetowej partyjne czy personalne sympatie schodzą na dalszy plan. Argumentacja Świętochłowic jest jednoznaczna: rachunek za zamknięcie obiektu nie jest sprawiedliwy i miasto nie zamierza samotnie dźwigać ciężaru błędów lub zaniedbań sąsiada.

Chorzów pod presją sąsiadów i opinii publicznej

Prezydent Szymon Michałek znalazł się w sytuacji, w której musi odpierać ataki z kilku stron jednocześnie, broniąc budżetu miasta przed roszczeniami, które mogą zrujnować miejskie finanse. Wcześniejsze próby uciszenia krytyki ze strony Bytomia za pomocą nagrań w mediach społecznościowych, w których prezydent apelował o niewywieranie presji, okazały się jak widać nieskuteczne. Dziś temat estakady przestał być jedynie technicznym problemem zużytego betonu, a stał się paliwem dla formalnych sporów pomiędzy miastami. Brak konkretnego harmonogramu prac i niepewność co do przyszłości obiektu tylko potęgują determinację sąsiadów, którzy nie chcą płacić za komunikacyjny chaos wywołany decyzjami chorzowskiego magistratu. Jeśli zapowiedzi wiceprezydentów Bytomia i Świętochłowic zamienią się w realne spory sądowe, Chorzów może stanąć przed koniecznością wypłaty odszkodowań, na które w budżecie zwyczajnie nie ma środków. Sprawa estakady pokazuje, że błędy w zarządzaniu kluczową infrastrukturą mają zasięg regionalny i nie kończą się na granicach jednego miasta. Dla Chorzowa oznacza to nie tylko widmo finansowego regresu, ale również ryzyko izolacji na samorządowej mapie Śląska. Bez wypracowania sprawiedliwego modelu podziału kosztów, który usatysfakcjonuje sąsiednie gminy, Szymon Michałek może stać się pierwszym prezydentem, który uwikła miasto w wieloletnie i kosztowne procesy z najbliższymi partnerami z aglomeracji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *