Portal Informacyjny Gazety Wspólnie

Miasto w faktach, nie w plotkach – konkretnie o tym, co dzieje się wokół Ciebie.

Świątynia, która zniknęła z mapy miasta.

Historia chorzowskiej synagogi to opowieść o budynku, który przez dziesięciolecia stanowił serce lokalnej społeczności żydowskiej, będąc świadectwem jej rozkwitu, a ostatecznie ofiarą nienawiści i planowego zapomnienia. Choć dziś w miejscu, gdzie stała, tętni nowoczesne życie handlowe, a po jej murach nie został niemal żaden ślad, pamięć o tej imponującej budowli wciąż powraca na archiwalnych fotografiach, które publikowane są szczególnie w social-mediach związanych z Chorzowem

Kiedy w połowie dziewiętnastego wieku Królewska Huta zaczęła dynamicznie przekształcać się w potężny ośrodek przemysłowy, wzrosła również liczba żydowskich mieszkańców miasta. Dotychczasowa, niewielka bożnica przestała wystarczać potrzebom rozrastającej się gminy. Podjęto więc decyzję o budowie obiektu, który godnie reprezentowałby status tutejszych Żydów. Prace ruszyły w 1874 roku przy ówczesnej Kaiserstrasse, a ich efektem był gmach, który stał się jedną z architektonicznych wizytówek miasta.

Za projekt tej wyjątkowej budowli odpowiadał Benno Groetschel, postać niezwykle zasłużona dla architektury dawnej Królewskiej Huty. Jako mistrz budowlany i architekt, Groetschel odegrał kluczową rolę w kształtowaniu oblicza miasta w okresie jego najintensywniejszego rozwoju. W projekcie synagogi, ukończonym w 1875 roku, połączył neoromańską surowość z dekoracyjnością stylu mauretańskiego. Nie był to jego jedyny wkład w rozwój regionu – Groetschel był autorem wielu kamienic mieszkalnych oraz budynków użyteczności publicznej, a jego styl charakteryzował się dbałością o detal i solidnością, co sprawiało, że jego realizacje uchodziły za niezwykle prestiżowe.

Architektura synagogi była wyrazem aspiracji tamtego pokolenia. Budynek imponował rozmachem: wieńczyły go charakterystyczne wieżyczki, a jego elewację zdobiły misterne detale i wysokie, łukowate okna. Wnętrze mogło pomieścić setki wiernych, oferując im przestrzeń pełną światła i spokoju w samym sercu dynamicznie rozwijającej się aglomeracji. Przez ponad sześćdziesiąt lat budowla była symbolem integracji, goszcząc najważniejsze uroczystości religijne i patriotyczne.

Kres tej świetności przyniósł wrzesień 1939 roku. Tragiczne losy chorzowskiej synagogi rozpoczęły się niemal natychmiast po wkroczeniu wojsk niemieckich. W nocy z 8 na 9 września hitlerowcy podpalili budynek. Ogień trawiący wnętrze bożnicy był zapowiedzią nadchodzącej Zagłady mieszkańców, którzy przez dekady współtworzyli potęgę gospodarczą Chorzowa. Ruiny wypalonego gmachu stały w centrum miasta do 1940 roku, kiedy to okupant nakazał ich całkowitą rozbiórkę. Materiał z budowli potraktowano przedmiotowo, a teren miał zostać na zawsze odarty z sacrum.

Po wojnie miejsce to nie doczekało się odbudowy w dawnej formie. Dziś rejon przy ulicy Wolności 20, gdzie wznosiła się synagoga, kojarzony jest głównie z gastronomią i punktami usługowymi. To tam właśnie działał chorzowski MCDonalds, a dziś swój oddział ma jeden z banków. Przechodnie mijający tę okolicę często nie mają świadomości, że tuż obok znajdowały się fundamenty jednej z najpiękniejszych śląskich świątyń. Fotografie, które przetrwały w archiwach, pozostają jedynym oknem na tamten świat. Widzimy na nich gmach pełen dostojeństwa, który przypomina o wielokulturowej przeszłości Chorzowa i o dziedzictwie, którego fizyczna powłoka zniknęła, ale którego historia wciąż domaga się opowiedzenia.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *